Witaj na oficjalnej stronie Przemysława Bednarskiego!

Projekt graficzny banerów: Roland Dominik

Nie przegap:

Najpopularniejsze wpisy:

Częstochowa na zdjęciach – dziś i sto lat temu

Gotowi na podróż w czasie??

Bracia Golec – jak oni nas, kurde, nienawidzą

„Dzień Dobry. Proszę o niezwłoczne usunięcie treści które są chronione prawami internetowymi zespołu Bliźniak iOrkiestra na tym …

Polacy na to nie zasłużyli

To był piękny gol, w pięćdziesiątej dziewiątej minucie. Szkoda tylko, że piłka trafiła nie do tej bramki co powinna.

Moja (nie)Przyjazna Komunikacja

Grill na Ligocie w Katowicach należał do udanych. Po skończonej imprezie, spiesząc się do domu, biegłem na ostatni tramwaj. Jacy…

Komiksowy zawrót głowy, czyli Marvel do porzygu

Był taki pomysł: żeby zebrać grupę nieprzeciętnych jednostek. Sprawdzić, czy narodzi się nowa jakość.

Najnowszy podcast/recenzja:

Najnowszy artykuł dla zewnętrznych stron:

Ostatnie wpisy:

Max Payne – mocno bolesna historia policjanta

napisany przez Bednarski w stycznia 21, 2019

Nowy Jork. Zbieg umykający policji. Człowiek, który nie ma nic do stracenia. Tak w trzech krótkich zdaniach można opisać losy Maksa Payne'a – chyba najtragiczniejszej postaci detektywa z fikcyjnych światów w historii.


Historia Maksa sięga roku 1998, gdy fiński producent gier Remedy Entertainment – po ciepłym przyjęciu ich debiutanckiej produkcji pt. Death Rally – zapowiedział trzecioosobowego shootera o nazwie… Max Payne. Gra miała opowiadać o policjancie, który, niczym Frank Castle z kart Marvela, szukając zemsty wymierza na własną rękę sprawiedliwość. Silnik, mechanika i zarys fabuły przez miesiące lekko ewoluowały; jednak dojrzałą i ostateczną koncepcję gra nabrała po premierze pierwszego Matriksa. Emocjonujące strzelaniny i widowiskowe wybuchy w zwolnionym tempie zdradzał ostatni zwiastun:

Gra ostatecznie ujrzała światło dzienne w lipcu 2001 na pecetach z Windowsem (w kolejnych miesiącach i latach ukazując się także na PS2, pierwszym xBoksie, GBA, MacOS-ie, iOS-ie oraz Androidzie). Produkt Remedy z miejsca zachwycił graczy – głównie dzięki fotorealistycznej wówczas grafice oraz dynamicznej akcji, której nie powstydziłyby się hollywoodzkie blockbustery z gatunku filmów sensacyjnych. Ale Max Payne to nie tylko Matrix wśród gier wideo, ale także mroczna historia policjanta po przejściach. Tytułowy bohater to funkcjonariusz nowojorskiej policji, który wiedzie szczęśliwe życie – ma piękną, kochającą żonę oraz co dopiero narodzoną córeczkę. Jednak pewnego sierpniowego popołudnia 1998 roku życie Maksa legnie w gruzach, gdy odnajdzie zamordowaną rodzinę we własnym domu. Jako że sprawcy napadu byli naćpani nieznanym dotąd specyfikiem, Payne postanawia rzucić pracę w policji i zaczyna działać jako tajniak w DEA – amerykańskiej agencji antynarkotykowej. Po wielu miesiącach żmudnej pracy funkcjonariusze w końcu natrafili na trop prowadzący do tajemniczej substancji. I tak rozpoczyna się właściwa akcja gry, umiejscowiona w styczniu 2001 roku.

Max Payne bw.jpgGOD Games/T2 Interactive

Zadaniem Maksa będzie infiltracja przestępczego, narkotykowego półświatka. Jednak cały plan poszedł w piach, bo bandziory bez problemu rozpoznają Payne'a, wiedząc, że to gliniarz. Skąd taki zwrot akcji? Za wszystkim stoi zdrada jednego z tajniaków z DEA. Na dodatek Max został wrobiony w zabójstwo swojego najlepszego przyjaciela, również policjanta. Odtąd nasz protagonista znajduje się na celowniku nie tylko gangsterów, ale i swoich byłych kolegów z policji. Żałosna sytuacja detektywa, który zaczyna iść – dosłownie! – po trupach do celu, jest podkreślana przez lekko psychodeliczny soundtrack skomponowany przez duet Hatakka-Kajasto oraz klimatyczne cut-scenki w postaci… komiksu. W czasie rysunkowych scenek oraz samej rozgrywki główny bohater na bieżąco komentuje – głosem Jamesa McCaffreya, aktora znanego z serialu Viper – wydarzenia oraz swoje nieciekawe położenie, trochę w aroganckim i sarkastycznym stylu, którego powinni się uczyć bohaterowie Paulo Coelho i Mike'a Careya. A do tego wszystkiego mamy najgorszą śnieżycę w historii Nowego Jorku, która sparaliżowała całe miasto.

MaxPayne.jpegfot. materiały prasowe

Nasz bohater, idący dzielnie po nitce do kłębka, po drodze wypluwający setki nabojów, w końcu odkrywa tajemnicę stojącą za morderstwem jego najbliższych oraz mści się na sprawcy tego całego zamieszania. Jednak pomimo tego tragicznego (a zarazem widowiskowego) aktu, katharsis u Payne'a pojawia się na krótko, jeśli nie nawet wcale. Funkcjonariusz bawiący się w samowolkę stara się ułożyć życie na nowo; po oczyszczeniu ze wszystkich zarzutów wraca też do NYPD jako detektyw. Jednakże po ponad roku smutna przeszłość znowu daje o sobie znać – dawne wspomnienia wracają, gdy okazuje się, że była "wspólniczka" w osobistej vendetcie Maksa żyje, co wciąga głównego bohatera w kolejne kłopoty, i to znowu w samym sercu Nowego Jorku, tyle że tym razem skąpanego w deszczu. O tym właśnie opowiada sequel z 2003 r., o wdzięcznym podtytule The Fall of Max Payne, który również zdobył uznanie graczy oraz recenzentów.

screen11.jpgOficjalna strona internetowa Maksa Payne'a

Losy Maksa były wielokrotnie przenoszone na ekran pod postacią fanowskich filmów krótkometrażowych. Temat podłapali także profesjonaliści z Hollywood. I tak oto w roku 2008 na ekrany kin wszedł film pod nazwą Max Payne (a jakżeby inaczej!), w którym tytułową rolę zagrał Mark Wahlberg. Ekranizacja jednak – czy też bardziej adaptacja, bo wysokobudżetowa produkcja miała trochę nieścisłości względem oryginalnej gry – nie zachwyciła krytyków, ani tym bardziej fanów growego policjanta. ”Nie zachwyciła” to delikatne i trochę mylne określenie, bo kinowy thriller, wg Rotten Tomatoes, zdobył ledwie… 16% pozytywnych ocen.

Max-Payne-DI-1.jpg20th Century Fox

Ale kto by się przejmował jakimś filmem, skoro w tym samym roku doszło do pierwszych przecieków nt. powstającej trzeciej części gry! Za produkcję trójki miało już jednak nie odpowiadać Remedy Entertainment, a jeden z oddziałów Rockstar Games – firmy, która nabyła prawa do marki wraz z premierą drugiej części. Jednak to nie zmiana producenta podzieliła fanów, a inne doniesienia: bowiem kolejne informacje prasowe zdradzały, że gra zostanie pozbawiona takich kanonicznych oraz ikonicznych elementów jak komiksowe przerywniki, nocny Nowy Jork czy zasłużony płaszcz Maksa. Trzecia część ukazała się w 2012 i nie okazała się aż tak zła, jak zwiastowali czarnowidze. Max Payne 3 to nadal dobry tytuł – zarówno jako efektowny shooter z opcją tzw. bullet-time'u, jak i mroczna opowieść zmarnowanego eks-gliniarza po przejściach, któremu już wszystko jedno – poza porządnym łykiem mocnego alkoholu.

Co teraz dzieje się z Maksem? Nie do końca wiadomo, ale fragment pewnej książki ze świata gry Alan Wake – co ciekawe, również autorstwa Remedy – sugeruje, że nasz policjant skończył marnie w roku 2014. Niezależnie od tego luźnego spostrzeżenia, nowojorski gliniarz na stałe zapisał się w historii gier wideo. Bo która gra łączy zgrabnie elementy kina Johna Woo i braci sióstr Wachowski ze stylistyką noir, bogatą w intrygę i tajemniczą femme fatale, równie dobrze co seria Max Payne?


Niniejszy artykuł powstał 21 stycznia 2018 i pierwotnie ukazał się na łamach Portalu Postaci Fikcyjnych.

(Głosy: )

Zobacz także:

Every Breath She Takes Is Magic

84. miejsce na liście 500 największych utworów wszech czasów według prestiżowego magazynu Rolling Stone. Jeden z najpopularniejs…

Nowe usługi u starego sługi

napisany przez Bednarski w stycznia 2, 2019

Nowy rok, nowy ja… Kto z nas nie ma wyznaczonych celów, postanowień na najbliższe 12 miesięcy?


Sam posiadam pewną listę noworocznych postanowień; jednak nie mam zamiaru się nimi (teraz) dzielić. Tak samo nie mam zamiaru pisać o tym, czy udało mi się spełnić cele na rok 2018. Grunt jednak, że człowiek przejawia gotowość na zmiany – nawet z tak trywialnego powodu, jak zmiana cyfr(y) w zapisie roku. Już sama chęć doskonalenia siebie jest dobra i ceniona. I nieważne, czy masz zamiar rzucić palenie, czy jesteś gotów poświęcić czas na siłownię by zostać dzikiem, czy chcesz… dobrze wypaść na maturze.

Można się śmiać, że to "słabe" postanowienie, ale dla kogoś, komu zależy na studiach na uznanej uczelni, jest to istotne. Więc jeżeli w tym roku przystępujesz do matury z wiedzy o społeczeństwie, ale nie czujesz się jeszcze na siłach, by napisać ją na sto procent, to… dobrze się składa! A dobrze, bo od 1 stycznia oferuję także usługi korepetytorskie, z WOS-u właśnie. Sam pisałem maturę z tego przedmiotu, a ponadto uzyskałem tytuł magistra politologii.

Oczywiście oferta jest skierowana nie tylko do maturzystów, ale w ogóle uczniów szkół średnich i gimnazjalnych (podstawowych), jak i początkujących studentów. Na chwilę obecną usługę tę świadczę wyłącznie na terenie Częstochowy – ale w niedalekiej przyszłości zasięg może się poszerzyć o inne miejscowości w północnej części województwa śląskiego. Jednak na chwilę obecną i tak zakładam możliwość korepetycji u ucznia – dojazdy są wliczone już w cenę. ;)

Zainteresowany? Zajrzyj TUTAJ, aby poznać szczegóły oferty. Tam też znajdziesz odnośnik do kontaktu, jak już się zdecydujesz. :D

(Głosy: )

Zobacz także:

Jak robić przypisy?, czyli przepis na poprawną pracę dyplomową, część 2 – wzór konstrukcji przypisów

Omówiliśmy już, czym są przypisy i kiedy należy je stosować. Teraz przyszedł czas na wyjaśnienie, jak one wyglądają w zależności…

Boję się zwierząt. Nienawidzę wręcz

napisany przez Bednarski w grudnia 30, 2018

Głośne, obleśne; charczące, warczące; prymitywne, inwazyjne. Lepiej nie podchodzić, nie wchodzić im w drogę. Boję się ich. Krytyków Gazety Wyborczej.


Zaraz przed Gwiazdką portal Agory SA otrzymał sporą wiązankę od swoich czytelników. Miły, bożonarodzeniowy prezent? Nic z tych rzeczy! Wiadro pomyj. A poszło tylko o ten artykuł:

Na oko jakieś 80% komentarzy, jeśli nie więcej, to coś w stylu ”szejm on ju, Wyborcza!”, ”okropne porównanie”, ”chory, krzywdzący nagłówek”. Albo: ”zwierzęta są lepsze od ludzi”.

NIE, ZWIERZĘTA NIE SĄ LEPSZE OD LUDZI

Można by się rozpisywać, dlaczego tak, a nie inaczej; nie ma to chyba jednak sensu teraz. I nie krytykuję miłości do zwierząt – podobno każda miłość jest piękna. Problem zaczyna się wtedy, jeżeli psy, koty, chomiki lub inne futrzaki stawia się nie tylko wyżej od ludzi, ale i zaczyna traktować drugiego człowieka z pogardą. Zwłaszcza, gdy takich "obrońców zwierząt" jest tysiące czy nawet miliony.

Niestety powyższa sprawa z Pawłem i jego bliskimi dobitnie pokazuje ten problem; choć można by podać inne przykłady: jak walka o wolność karpi czy zakaz fajerwerków w sylwestra. Obecnie, zwłaszcza w zachodnim świecie, zaczyna się wyłaniać niebezpieczny trend faworyzowania zwierzaków. Powody tego stanu są różne. Że zwierzę jest zdane tylko na siebie, że zawsze się odwdzięczy, że nigdy nie wbije noża w plecy. Albo że doznało się krzywdy od innego człowieka.

NO TAK, BO UPADEK JEDNEJ OSOBY PRZESĄDZA O GRZECHU CAŁEJ LUDZKOŚCI

Można by oczywiście dyskutować o neuronach lustrzanych u zwierząt lub szkodliwym wpływie ludzkości na matkę naturę. Niestety zapomina się, że człowiek – poza kilkoma wyjątkami – to jedyny znany nam gatunek samoświadomy i potrafiący działać wyłącznie emocjonalnie. Czyni nas to zdolnymi do wielu okropnych rzeczy… ale również pięknych. I jakże [czyni nas to] wyjątkowymi.

48403819_335963060518816_148356004424187904_n.jpgFejk? Możliwe. Niesmaczne? Więcej niż trochę.

Z tego wynika jeszcze jedna zasadnicza różnica. O ile zwierzęta odczuwają ból i potrafią wykazywać pewnego rodzaju empatię, to inaczej przeżywają cierpienie i zawsze wykazują chęć walki. Człowiek niestety ma to do siebie, że może zwątpić w samego siebie i umierać powoli od środka. Zwłaszcza ten, którego dotknęło to, że czyjeś życie można przeliczać na pieniądze – i że te zwierzęce jest więcej warte. Bo chyba nie ma nic gorszego, niż emocjonalna pustka po wygaśnięciu ducha walki oraz poczucie bycia nikim. Ale łatwo mówić, że zwierzaczki stoją wyżej od człowieka, jeśli nie miało się bliskiej osoby w ciężkim stanie lub samemu nie chciało się pomóc w szybszym opuszczeniu tego świata.

A ARTYKUŁ MAGAZYNU ŁÓDŹ OBNAŻA NIEBEZPIECZEŃSTWO SKRAJNIE PROZWIERZĘCEGO MYŚLENIA

Dlatego proszę nie krytykować Blanki Rogowskiej i nie zasłaniać się licytowaniem, kto dał więcej, czy prawem do tego, komu lub czemu chce się pomagać. Prawo prawem, i doceniam to jako liberał, ale pozorny zysk z empatii nie powinien bagatelizować ryzyka tragedii wspólnego pastwiska. Charytatywność winna być podyktowana nie tylko emocjami, ale i rozumem; a przede wszystkim: powinna być obdarta z pogardy wobec obcego człowieka – i pamiętajmy o tym nie tylko w sylwestra czy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale przez cały rok. I dlatego boję się zwierząt w ludzkiej skórze, które, pod płaszczykiem miłości do futrzaków, są zdolne – chcący czy niechcący – skrzywdzić inną osobę. W być może jeszcze większej potrzebie.


Jeśli chcesz pomóc Pawłowi, TUTAJ możesz wpłacić pieniądze.

(Głosy: )

Zobacz także:

Wyzbyłem się tej choroby

Chcę zdychać powoli, chcę czuć, że mnie to wszystko boli. Chcę zdychać w takich męczarniach, że nawet morfina nie będzie mi w st…